Gdzie zjeść? – Rzym

Kolejny wpis z serii Gdzie zjeść? – Rzym na tapecie. Przywitał nas pięknym słońcem, drzewkami owocowymi, Kulinarnie chciałam odkryć jak najwięcej i poznać smaki tego regionu Włoch. Tak różne od tych południowych. Miałam okazję gościć w Kalabrii- cudnej słonecznej krainie, już tak bliskiej Sycylii, że i kulinarnie jej bardzo pokrewnej. A Teraz Lacjum. Nie będę Wam tu pisała o pięknych uliczkach, cudownej architekturze, ani też o wszechobecnych w centrum miastach naganiaczach wszelkich produktów. Ale pozwolę sobie podzielić się z Wami moimi kulinarnymi wspomnieniami.

San’t Eustachio Il Caffè

Typ: Kawiarnia

Adres: Piazza di S. Eustachio, 82, 00186 Roma, Włochy

Jedno jest pewne. W Rzymie trzeba się zgubić. Także kulinarnie. Tak właśnie znaleźliśmy cudną, prawdziwą rzymską kawiarnie. Mały placyk, mało miejsca i pięknie ukryta kawiarnia. A w niej sami Włosi. Tak jakby lokal był niewidzialny dla turystów. to mnie w nim najbardziej urzekło. I smak kawy. Niepowtarzalny. Klimat nie do podrobienia. Zamawiasz kawę u pani w kasie, przechodzisz do lady, gdzie czekasz ze wszystkimi na podanie magicznego napoju. Pije się na stojąco, mało kto korzysta z opcji stolika na zewnątrz- idąc do stolika masz zawsze naliczaną opłatę za niego. Ale tu nie o kasę chodzi. Tu chodzi o to, żeby na te kilka minut poczuć się jak rodowity mieszkaniem Rzymu, wchodzisz, pijesz najlepszą kawę i idziesz dalej! Jakie to piękne! Będąc w Rzymie koniecznie odwiedźcie San’t Eustachio! Nie będziecie żałować. Cena cappuccino  – 1,4 euro, espresso 1,0 euro.

 

Gelateria Old Bridge

Typ: Lodziarnia

Adres: Viale Bastioni Di Michelangelo 5 , okolice Watykanu

O matko! te lody są po prostu warte grzechu. Malusieńka, niepozorna gelateria kryje w sobie cudne zaplecze smaków.  Lody nakładane oczywiście szpatułką w 3 rodzaje pojemniczków (różne wielkości). Do każdego pojemniczka możecie dobrać 3 smaki. Ja wybrałam pojemniczek najmniejszy za 2 euro. I uwierzcie, ze to wcale mała porcja nie była.  Możecie też wybrać wafelki – opcje cenowe macie na zdjęciu poniżej. Koniecznie spróbujcie smaku pistacjowego – zakochałam się w nim na zabój, właśnie w tej lodziarni, gdzie indziej mi już tak nie smakował. Ale to bez wątpienia prawdziwa pistacja a nie to co podają u nas w Polsce. Mangi i Bacio również zasługuje na Waszą uwagę. Ceny bardzo dobre, biorąc pod uwagę ilość nałożonych lodów.

 

 

Gelateria na Zatybrzu – Gelateria Del Viale

Typ: Lodziarnia

Adres: Piazza Giuseppe Gioachino Belli

To pierwsza Gelateria jaką napotkacie przechodząc przez most na Zatybrze na Piazza Giuseppe Gioachino Belli.  Cudowny wystrój, miła obsługa i bardzo smaczne lody w bardzo przystępnej cenie. Co prawda uważam, że lody z Old Bridge (powyżej opisane) biją tą lodziarnie na łeb na szyję, ale będąc w tej części miasta warto do niej zajrzeć!

P.S. Zdjęcie wejścia tej gelaterii macie powyżej przy zdjęciu drzwi wejściowych Old Bridge,

Carlo Menta

Typ: Restauracja

Adres: Zatybrze, Via della Lunfaretta 101.

Na Zatybrze koniecznie musicie wstąpić. ma cudny, tak inny od centrum miasta klimat. Te wąskie uliczki, uwielbiam się w nich gubić, oglądać zakwiecone balkony, wywieszone pranie, niedbale zaparakowane skuterki. to włoski klimat jaki kocham najbardziej. Do takich miejsc mnie ciągnie. I tu własnie odwiedziliśmy restauracje Carlo Menta. Pizza! Przede wszystkim pizza. Boskie cztery sery! Cudne karczochy i gnocchi w pesto. Ceny dość przystępne za jedzenie, napoje i alkohol nieco droższe (ale bez przesady). spróbujcie talerza serów (pyszne!). Spróbowaliśmy tez ogonów wołowych w sosie pomidorowym – zacne!

Trattoria Luzzi

Typ: Rodzinna restauracja

Adres:  Via di San Giovanni in Laterano 88, bardzo blisko Koloseum

I to jest nasz hit wyjazdu! To tu wracaliśmy CODZIENNIE. typowy włoski klimat. knajpkę prowadzi rodzina. Właściciel Luzzio – codziennie obecny przechadza się co troszkę pilnując, by gościom nic nie brakowało. Nie dajcie się zwieść kolejce na 30- 40 minut czekania. Ja mogłabym stać i 2 h na takie jedzenie! O dziwo stać nie musieliśmy ! Jak tylko nas widziała nasza ukochana Pani kelnerka dostawaliśmy najlepszy stolik i czuliśmy się mega dopieszczeni jeśli chodzi o obsługę. Tak rodzinnej atmosfery nie widziałam w żadnej restauracji w całym swoim życiu. Tu spędza się cały wieczór. Tu nie przychodzi się tylko zjeść. Zaczynasz winkiem, pysznym, domowym. Przechodzisz przez przystawki, dania główne (tak w liczbie mnogiej) i wiesz, że już nie zmieścisz tego deseru, jesteś pewien, że nie przejdzie ci nic przez usta. I co? dostajesz najlepsze tiramisu na świecie podane w tak niepozornej miseczce i formie- że myślisz „Ojjj tak, wielkie tiramisu, bez przesady” – i próbujesz! i odpływasz. I zjadasz ten deser w całości. Mimo, że od naszego pobytu w Rzymie już troszkę minęło, byłabym w stanie polecieć samolotem do Rzymu tylko po to, żeby pójść właśnie tam. Na koniec każdej biesiady (po posileniem się tego nazwać nie można) dostaniecie cudny likier własnej roboty. Ceny totalnie przystępne, jedzenia dużo i tak smacznie, że będziecie chcieli wrócić. Poniżej będziecie mieli bardzo dużo zdjęć z tej knajpki, różnej jakości, ale uwierzcie na słowo. Warto. Pójdziecie tam raz. Pójdziecie i drugi. A jak będziecie mieli sposobność to trzeci. Co warto zjeść? Makaron z grzybami i risotto ! Boskie! Na samą myśl o nich przy pisaniu tego tekstu muszę przełykać ślinę raz po raz! Z deserów – koniecznie tiramisu.

 

Campo di fiori

Typ: targ

Adres: Piazza Campo de’ Fiori

To klasyk. rzymski plac, o którym pisał Czesław Miłosz. Dziś na Campo di fiori miło przejść się na targ, który czynny jest od 8 do 14 w dni robocze. Znajdziecie tu makarony, sery, owoce, warzywa- i trzykrotną przebitkę cenową. Tak jest! To totalnie turystyczny targ, który kusi kolorami, muzyką i masą restauracji. Ja osobiście na placu kupiłam rzecz jedną. A to nie przez przypadek. Idąc pomiędzy stoiskami i zachwycając się różnorodnością warzyw i owoców wyhaczył nas właściciel straganu jak się okazało Polak, od dawna mieszkający we Włoszech i już niesamowicie zaciągający włoskim akcentem.  Zadał zagadkę, wręczając owoc, pocierając skórkę dla wydobycia się niezastąpionego zapachu- Co to za owoc? A ja nie wiedziałam choć znałam…. i oświecił mnie, że to zapach herbaty earl grey a owoc to pomarańcza bergamota. Jak kiedyś ktoś będzie w Rzymie to ja zamawiam, bo to pachnie tak cudnie… a ja mądra jedną kupiłam. Brawo Ja! Skórkę ususzyłam, resztę spożyliśmy do herbaty. P.S. Pan Polak ze straganu występował wraz ze swoim straganem przez sekund dwie w filmie Zakochani w Rzymie (taka ciekawostka). podsumowanie dla Campo di Fiori jest takie- to cudne miejsce, do którego warto zajrzeć. I do Pana Polaka też. Ale zakupy ekonomiczniej kupić na prawdziwym targu, gdzie produkty kupują tubylcy.

Mercato Esquilino

Typ: targ

Adres: Via Filippo Turati, 160

To istny raj. Niekomercyjny targ. Dla zwykłego, szarego Rzymianina. Owoce, warzywa, sery, mięsa, owoce morza, ryby. o matko! Gdybym była w Rzymie na dłużej z pewnością właśnie tam bym kupowała produkty na obiady i kolacje. Śniadania też. Nakupowałam tu jak wariat ostrych papryczek, karczochów, słynnego pecorino romano (taki pyszny, taki dobry). Tu też nie oparłam się mojej ukochanej bamii. Mogłabym chodzić pomiędzy tymi straganami i chodzić. Mega autentyczne miejsce, raczej mili sprzedawcy. I ceny. Za pecorino romano za kilogram zapłacicie 9.50 euro. Dla porównania na Campo di Fiori opisanym powyżej 35 euro. Karczochy 20 euro centów. Campo di Fiori 1-1,5 euro. Tak więc jeśli chcecie znaleźć autentyczne miejsca z autentycznym jedzeniem polecam Wam właśnie takie tak to! blisko dworca Termini, więc w bardzo dobrej lokalizacji.

 

 

 

 

 

 

 

  • Kinga Jastrzębska

    co znajduje sie na zdjeciu pod info o Tratoria Luzzi, chodzi mi o zdjecie nad fotografia z menu pizzy Pizeria Luzzi. To co jest na zdjeciu przypomina mi … jajecznice 😀

    • kochana! pozory mylą! to było NAJLEPSZE! risotto w moim życiu !

    • kochana <3 pozory mylą! to NAJLEPSZE risotto jakie w życiu jadłam :*

      • Kinga Jastrzębska

        No gdyby to bylo w Mediolanie to wyglad by mnie naprowadzil na risotto 😉
        Czy udalo Ci sie juz sprobowac risotto con tonno z regionu Emilia-Romagna? 😀

      • Jeszcze nie 😀 muszę odgrzebać przepis 🙂 tęskni mi się za włoskim żarciem nie ma co… 😛