Gdzie zjeść? – Whiskey In The Jar Łódź

Kilka dni temu miałam możliwość degustacji menu nowo otwartej restauracji na łódzkiej mapie gastronomicznej. I jedno mogę powiedzieć –  Gdzie zjeść? – Whiskey In The Jar Łódź  ! Po Wrocławiu i Poznaniu czas na Łódż! Jestem szczerze zachwycona – choć do stylu motocyklowego i rockowego mi daleko! Słuchajcie. Wyobraźcie sobie miejsce iście kipiące motocyklową atmosferą prosto z USA,  dobrą muzyką na żywo, mega drinków serwowanych w JARach i co najważniejsze boskiego menu. To wszytko znajdziecie w Whiskey In The Jar na rynku Manufaktury.

Po pierwsze.

Wystrój. Tego nie można nie zauważyć. Totalna klasa. Rzeźby Tomasza Górnickiego. Instalacje Kolektywu Monstfur. Gdyby ktoś nie wiedział to totalny szczyt street artu w naszym kraju. Świetne rozwiązania, niekonwencjonalne. Koniecznie wejdźcie na piętro! Tam na suficie znajdziecie … motocykl- model Harley-Davidson (którego właścicielem jest szef baru). Świetnym rozwiązaniem jest scena, która pomysłowo ostała umieszczona na antresoli. W lokalu 5 razy w tygodniu możecie posłuchać muzyki na żywo.

Po drugie.

Drinki. Nie byle jakie. Autorskie. W roli głównej Whiskey. Należę do tych kobiet (a to chyba mniejszość), która bardzo lubi ten trunek. Ale uwaga! Jeśli go nie lubicie to w wersji Whiskey In The Jar pokochacie. Polecam wszystkim dziewczynom Jara Arbuzowego ! Boski!

Po trzecie,

Najważniejsza sprawa. Jedzenie. Cudne jedzenie. Mięcho. Dużo mięcha. Kocham tatara. To jest ten w pierwszej piątce tych moich naj! I porcja teoretycznie przystawki przekroczy Wasze oczekiwania. Żeby podołać przystawce i daniu głównemu musicie być naprawdę bardzo głodni. Zwykłam zamawiać zazwyczaj właśnie te dwie rzeczy, ale w tym lokalu porcje są tak duże, że nie podołałabym. Druga bardzo ważną kwestią jest jakość mięsa. Króluje tu wołowina. Głównie steki i burgery. T-bone (boski), antrykot, polędwica na gorącym kamieniu (sam decydujesz o stopniu wysmażenia). Burgerów nie próbowałam, ale wyglądają obiecująco. Żeberka- pyszne. Za skrzydełka BBQ mogę pójść w ogień. Sami widzicie – jest w czym wybierać.

To trzecie, czyli jedzenie było dla mnie najważniejsze. Ale z tym pierwszym i drugim tworzy idealną całość. Dlatego z czystym sumieniem polecam Wam tą miejscówkę. Sama niebawem się znów wybieram do Whiskey In The Jar! Może się spotkamy?