Konfitura różana

Nie okłamię Was jak powiem, że robiłam ją parę dobrych lat. Konfitura różana . Moje marzenie. Zawsze przegapię kwitnienie róż, albo inny szabrownik zbierze mi je sprzed nosa. Ciężki żywot szabrownika. Musi bądź co bądź uważać na innych. Dzika róża bosko pachnie i jak ją czuję to pierwsze co mi się marzy to domowy pączek z nadzieniem różanym. Taki jeszcze gorący, taki rumiany. A potem myślę o tym, że zjadłabym ich tak dużo, że na jakiś czas sama jak pączek bym wyglądała. Ale o to się martwić będziemy innym razem. No ale są. Wreszcie dorwałam wraz z moim wspólnikiem, mężem, który stał na czatach. To się nazywa skok życia. Ta adrenalina. To może być niezły wstęp do kryminału. Wróćmy jednak do konfitury. Bajecznie prosta, bajecznie pyszna. Przypomina mi dzieciństwo. Domowa to domowa. Te kupne do pięt jej nie dorastają. Potrzeba cukru, płatków róż i makutry, albo dobrego blendera, który nie nagrzewa produktu. Ja makutry niestety (jeszcze!) nie posiadam, ale mam to drugie. Blender Panasonic, o którym pisałam Wam tutaj. Model MX-ZX1800.

Składniki:

  • dużo płatków róży
  • cukier

Sposób przyrządzenia:

Płatki róży delikatnie płuczemy, obrywamy białe końcówki (dzięki temu konfitura nie będzie gorzka). Proporcja cukru do płatków jest następująca. 2x więcej wagowo cukru niż płatków róż. Inną metodą jest upakowanie płatków róż do kubka – proporcja jeden kubek upakowanych płatków róż na jeden kubek cukru (to opcja dla nie posiadających wagi kuchennej).

Jeśli mamy makutrę ucieramy, ucieramy i ucieramy. Wychodzi wtedy cudna, prawdziwa konfitura. Trzeć trzeba długo, około 15- 20 minut. Do uzyskania jednolitej, gładkiej konsystencji.

Ja wrzuciłam całość do blendera i zblendowałam. Nie pasteryzowałam, bo wiem, że zraz zniknie. Przełożyłam do słoiczka i wstawiłam do lodówki. Będą pączki.

#EXPERIENCEFRESH #KLUBPANASONIC

 

  • gin

    Dzisiaj zrobiłam dokładnie to samo! 🙂
    A co do szabrownictwa, to mnie w zeszłym roku ktoś ubiegł w kwestii jeżyn… Tym razem się nie dam! 😉