Lunchbox – wstęp

Lunchbox – wstęp . Tak, dokładnie w ten sposób powinien zaczynać się ten cykl. Bo to nie jest tak, że każdy od razu może sobie przygotować lunchboxy do pracy. Bo dajmy na to przeczytacie posta, w którym będą przepisy na zgrabne pudełeczka do pracy. I postanowiliście o 21.00, że od jutra zaczynacie. A tu ściana, klops.Bo ani produktów nie ma, ani co gorsza pudełeczek. Oczywiście pewnie każdy jakieś pudełka plastikowe ma. Ale jest kilka rzeczy, które musicie wiedzieć.

POJEMNIKI

Pojemnik to bardzo ważna sprawa. Przede wszystkim jego podstawową cechą musi być szczelność. Kolejną ważną rzeczą jest możliwość wkładania go do np. mikrofali czy zmywarki. Dobrze, gdy nasz pojemnik możemy odgrzać w mikrofali – chodzi o to, by nie jeść np. zimnego lunchboxowego obiadu w pracy. To wątpliwa przyjemność. A jeśli nie macie w pracy możliwości podgrzania istnieją na rynku pojemniki – termosy, które zachowują ciepło. Bo to wątpliwa przyjemność jeść makaron z zimnym sosem. Szczególnie w okresie zimowym, gdzie wszystko na wstępie gdy wychodzimy z domu chłodzi się w tempie ekspresowym. Po takiej pięciominutówce na przystanku tramwajowym, a przecież wiemy, że niestety zdarza się dłużej na środek transportu czekać nasze jedzenie będzie już nieźle schłodzone. Ja mam to szczęście, że mam w pracy mikrofalę i mogę sobie posiłki podgrzać.

Kolejną ważną sprawą jest wygląd pojemnika. Sama jestem na etapie szukania szczelnych ! pojemników z podziałkami w środku. To istotne, ponieważ jeśli do niepodzielnego pojemnika włożymy ryż, mięso i sałatkę (lunchbox obiadowy) to niestety soki z sałatki przemieszają się z mięsem i ryżem mogąc stworzyć niezbyt apetyczną breję. Co więcej sałatkę już średnio polecam podgrzewać w mikrofali. Są dwa wyjścia z tej sytuacji: a) kupujemy pojemnik z podziałkami, najlepiej wyjmowanymi, tak, że przed zjedzeniem lunchboxu wyciągamy niepodgrzewalą sałatkę a do mikrofali wkładamy tylko ryż z mięsem b)drugie rozwiązanie używamy dwóch mniejszych pojemniczków: do jednego wkładamy ową nieszczęsną sałatkę a do drugiego ryż z mięsem.

ORGANIZACJA PRACY

Ile czasu masz siedzieć nad tymi lunchboxami? Pewnie wielu z Was na wstępie jest zniechęconych długim staniem w kuchni i to jeszcze wieczorem, po pracy, kiedy ostatnie o czym marzysz to stanie przy garach. Tak! Trochę trzeba postać. Ale niewiele jak na korzyści, które przynosi regularne jedzenie przemyślanych posiłków (ja staram się jeść co 3 h i uwierzcie mi, że samopoczucie organizmu poprawia się nie niesamowicie). Postanowiłam, że prezentowane dla Was lunchboxy muszą zajmować w przygotowaniu nie więcej niż 30 minut. Tak, pół godziny. Ale żeby spełnić tą regułę czasową musicie zastosować się do pewnych wskazówek. Planowanie. Nigdy nie będziecie szybcy w kuchni jeśli będziecie najpierw robić jedno danie, potem drugie, potem trzecie a jeszcze pomiędzy nimi sprzątać po każdym. Praca w kuchni wymaga organizacji. Przygotujcie sobie wszystkie półprodukty. Dla przykładu :

1.Lunchbox śnadaniowy- jogurt z granolą/płatkami owsianymi/owocami – Obierzcie owoce, pokrójcie w plasterki.

2. Lunchbox 2 śniadanie – smoothie – Umyjcie owoce/warzywa, podzielcie na mniejsze kawałki

3. Lunchbox obiadowy – mięso z ryżem/makaronem/kaszą – Mięso umyjcie, pokrójcie na kawałeczki, jeśli będziecie używać czosnku, cebuli, je także posiekajcie

 

I tak macie już przygotowane półprodukty. Przygotowywanie Lunchboxów zaczynajcie od potrawy, która zajmie Wam najwięcej czasu, czyli na przykładzie powyższym obiad. Zacznijcie od gotowania ryżu/makaronu! Patrzcie ile macie czasu podczas gdy on się gotuje. Po wstawieniu ryżu/makaronu, bierzecie patelnię podsmażacie/dusicie mięso. Na małym ogniu spokojnie znów macie kilka minut czasu. Obiad się robi mamy czas na przelanie do pojemnika jogurtu, posypaniu go płatkami i wcześniej już pokrojonymi owocami. Smoothie przy przygotowanych owocach wcześniej to tylko kwestia wrzucenia do blendera i zblendowania. Przy blenderze kielichowym automatycznym to w ogóle bajka! 20 sekund i gotowe. Przy ręcznym. Może minuta. Hops! 2 lunchboxy gotowe. Teraz wystarczy dopieścić obiad, ja w lunchboxach obiadowych lubię łączyć już na poziomie przygotowania posiłków mięso z makaronem/ryżem. Mieszam i przesypuję do pojemnika. Przyrzekam, że mnie zajmuje to mniej niż 30 minut. Wierzę, że i Wy dacie radę.

PRODUKTY

Żeby zrobić sobie jedzenie do pracy czy dziecku do szkoły trzeba wcześniej zaopatrzyć się w produkty. Ja staram się opierać moje jedzenie na sezonowych produktach.

Jesienią i zimą korzystam z buraków, ziemniaków, w ogóle wszelkich bulw i korzeni, cukinii, która jest cudna o tej porze. To też pora gdzie mamy w Polsce pyszne jabłka i gruszki. Z importowanych owoców polecam figi i granaty, które jesienią są pełne smaku i witamin.

Wiosną i latem nie mamy co narzekać na rynkach i bazarach jest całe mnóstwo owoców i warzyw i tutaj nie trzeba wielkiej wyobraźni, by móc stworzyć pyszne dania: pomidory, rzodkiewki, borówki, truskawki. Pamiętajcie, że wszystkie owoce i warzywa mają swoją pełnię wartości odżywczych i smakowych w ich sezonie, bez sensu jest więc sięgać po truskawki zimą, oczywiście wyglądają bajecznie, ale reszta pozostawia wiele do życzenia. Można ominąć to mrożąc latam owoce, które potem wykorzystacie do koktajli, smoothies.

ZAPASY 

Nie wiem czy nie powinnam od tego zacząć. Są takie produkty w Naszym domu, które są zawsze i staram się pilnować, by były zawsze w ilości nie szybko wyczerpywalnej. Nie lubię chodzić na ostatnią chwilę do sklepu po jedną „pierdołę”. Oto moja lista produktów, którymi zawsze Was u siebie uraczę (kolejność przypadkowa):

  1. Zioła– w okresie letnim jest prościej, ale nie mając warzywniaka blisko siebie często w okresie letnim mrożę koperek, pietruszkę, lubczyk a nawet rozmaryn.
  2. Mięso – i tu sprawa sporna- staram się je kupować na bieżąco, ale są takie tygodnie, że jestem tak obładowana pracą, że graniczy to z cudem. Wtedy raz w tygodniu robię zakupy mięsne, porcjuję i mrożę
  3. Banany– tak! w dużej ilości. Jem je tylko rano (staram się jeść owoce do południa). Banan do smoothies, do ciast, do deserów,  jako świetna baza do lodów (musiałam Wam to napisać mimo, że do lunchboxa lodów nie weźmiecie), do placuszków, są świetne jako „słodzik”.
  4. Sos, przecier pomidorowy– latem robię go duże ilości (już od paru lat), ale wcześniej można było u mnie zastać ogromne ilości pomidorów w puszce. Idealne jako baza do sosów, zup, soków warzywnych.
  5. Zapas domowej granoli– czas robienia granoli na zapas miesięczny to właśnie pół godziny a w zasadzie 5 minut roboty- 25 minut pieczenia. Świetna alternatywa dla osób nie lubiących owsianki. gotowe granole są przepełnione masą niepotrzebnych nam cukrów, zupełnie bez sensu. Do swojej granoli możecie wrzucić to co lubicie.
  6. Orzechy, nasiona– różne, co się nawinie: słonecznik, orzechy laskowe, orzechy włoskie, nasiona chia, ziarno kakaowca, migdały, siemię lniane, sezam. Do śniadań, obiadów, kolacji. Do wszystkiego.
  7. Płatki owsiane– to moja podstawa- masz płatki, masz możliwość zrobienia granoli, możesz je zmiksować na mąkę owsianą i zrobić placki ekspresowe z dodatkiem banana.
  8. Substancje słodzące – Miód duże ilości miodu. Do śniadań, owsianek, do dosmaczania kwaśnych nieco koktajli, do dressingów.  – syrop klonowy /syrop z agawy
  9. Produkty sypkie: kasze (u mnie głównie gryczna, jaglana, kuskus, bulgur, pęczak) , makarony (spróbujcie tych pełnoziarnistych a także makaronu ryżowego), soczewica (zielona i czerwona) , ciecierzyca, mąki (u mnie znajdziecie również kukurydzianą czy kokosową)
  10. Olej, oliwa z oliwek, olej kokosowy
  11. Przyprawy – ale nie kostki kupne rosołowe, gotowe mieszanki przypraw z czystą chemią. Tylko tymianek, majeranek, pieprz, sól morska, kurkuma, bazylia, oregano, kolendra, szałwia, ziele angielskie, liść laurowy, czosnek(prawdziwy, nie sproszkowany z tablicą Mendelejewa), cebula, czarnuszka, sezam, kardamon, chilli, imbir, kumin, cząber, estragon, papryka słodka, goździki., zaatar. Oczywiście każdy ma swoje ulubione przyprawy i na nich bazujcie w swojej kuchni.
  12. Mleko
  13. Suszone grzyby, mrożone grzyby – tak, mam zawsze.
  14. Świeże i mrożone owoce i warzywa – nie powiem, że zawsze mam full opcję, ale w miarę możliwości zawsze jakiś owoc i jakieś warzywa są, ściśle zależy to od pory roku- dla przykładu jesienią mam zapas batatów, dyni, jabłek, bananów, szpinaku! (do smoothies, do obiadu).

 

Macie moje produkty, macie wskazówki dotyczące organizacji pracy, macie podpowiedzi co do pojemników. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania piszcie proszę ! A mnie nie pozostaje nic innego jak przejść do sedna sprawy, czyli raczyć Was moimi propozycjami na lunchboxy! Będą one różne: mięsne, bezmięsne tak żeby każdy znalazł coś dla siebie!

img_20160505_125934_

img_20160531_220516_

 

 

 

  • Justyna

    omomom 🙂
    aż się zrobiłam głodna – ja mam dziś dyniową z pestkami do odgrzania i sałatkę z pęczaku, fety, pomidorów suszonych z natką pietruszki 🙂

    A na obiad w domu czeka na mnie dynia z ryżem i soczewicą 😉
    Wszystko zaplanowane i naszykowane, żeby nie marnować czasu… W zamrażarce mam jeszcze kilka nadziewanych papryk – na czarną godzinę!! 🙂

    • Super! Właśnie o to chodzi w Lunchboxach, żeby małą ilością czasu stworzyć coś pysznego i cieszyć się tym przez cały dzień 🙂 super! Sałatkę z pęczaku też często robię 🙂

  • Ola

    Messagebardzo dobry poradnik 🙂 jeśli chodzi o pojemniki to polecam firmę sistema 🙂 można znaleść np w Tesco. Jak pracowałam na etacie to nie było dnia bez linach boxow 🙂 teraz siedząc w domu z maluszkiem tez korzystam z tej opcji, wieczorem przygotowywuje obiad w połowie- kroje co trzeba pokroić a gotuje u smarze na drugi dzień! Bardzo przydatna strategia z absorbującym bobasem 🙂

    • Dziekuje Ci, bo jestem wlasnie w fazie testowania pojemników, na razie mam najprostsze jakie się da, ale przydałyby się z oddzielnym miejscem choćby na sosy. Co do strategii przygotowania – myślę że to ona jest kluczem w powodzeniu Lunchboxów – ten sam zestaw można robić i 3 dłużej jak się sprawę źle rozplanuje:) Bardzo mi miło że wstęp do cyklu lunchboxowego Ci się podoba, zapraszam częściej 😊

  • Pingback: Lunchbox #1 - Dziękuję Było PyszneDziękuję Było Pyszne()

  • Pingback: Lunchbox #5 - Dziękuję Było Pyszne()

  • Zalotka.pl – Anka Dobrzyńska

    Ten post jest super przydatny – wylądował w moich zakładkach. Dzięki za listę zapasów – bardzo pomocna.
    Na Facebooku zapytałam Cię o pudełka, ale pozwól, że moje pytanie powtórzę tutaj: Czy znalazłaś już pudełka szczelne, do zmywarki i takie, na których nie zostają ślady po curry? Możesz coś polecić? Lub ktoś z czytelników.

    • Witaj 🙂 na Facebooku juz Ci odpowiedziałam ale z miłą chęcią odpowiem i tu – najczęściej używam curvera pudełek i jestem z nich bardzo zadowolona! 🙂 ciesze się ze mogę pomoc 🙂