Pasztet z pszenicy

To jest pasztet z historią. Taki jadłam jak byłam malutka. Za sprawą wujka wegetarianina i babci, która uwielbiała mnie dokarmiać. Bezmięsny. 100% gluten. Pasztet z pszenicy . Brzmi nieźle? Świetnie smakuje Myślę, że to fajna opcja nie tylko dla bezmięsnych, ale też tych, którym znudziły się już oklepane smarowidła. Pasztet ma w sobie sporo ziół, czosnek i robi się go naprawę łatwo. Bez pieczenia. Nabiera mocy po 1 dniu, kiedy to wszystkie smaki przechodzą pszenicę. Będzie świetny na co dzień, ale też choćby na Wigilijny stół.

Składniki:

  • pół kg pszenicy w ziarnach
  • 3 ząbki czosnku
  • sól
  • pieprz
  • majeranek
  • 1/3 szklanki gęstego przecieru pomidorowego (u mnie domowy) jeśli macie kupny to nie więcej niż 3 łyżki
  • szczypta cukru

Sposób przyrządzenia:

Pszenicę moczymy w zimnej wodzie około 12 h. Płuczemy dokładnie do uzyskania klarownej wody. Gotujemy około 2 h w lekko osolonej i pocukrzonej wodzie. Pod koniec gotowania sprawdzamy czy pszenica jest rzeczywiście miękka. Studzimy. Mielimy dwukrotnie w maszynce do mielenia mięsa. Możecie zblendować, ale uważam, że pasztet wychodzi zdecydowanie lepszy w wersji maszynkowej.

Do zmielonej pszenicy dodajemy przecier, dwie spore szczypty majeranku, 3 zabki czosnku przeciśnięte przez praskę, sól, pieprz do smaku. Mieszamy dokładnie.

Przechowujemy w słoiku szczelnie zamkniętym lub pudełku do około 5 dni.