Pieczony kalafior

To, że kocham kalafiora pisałam już kilka razy. Ale nie sprecyzowałam. A ja kocham. Bardzo. Pieczony kalafior – nie gotowany. Pieczony ma w sobie niepowtarzalny smak – tak jakby skumulować walory smakowe 15 kalafiorów w jednym. Jakkolwiek śmiesznie dla Was to brzmi. Takiemu pieczonemu nie potrzeba za wiele. Cebula, oliwa z oliwek, sól, pieprz, może słodka papryka. I tyle. Wstawiasz, pieczesz, wyjmujesz, jesz. To wbrew pozorom sycący posiłek, który może stać się samodzielnym obiadem. No i tak sobie myślę, że mając ten mój powyższy opis już każdy by sobie poradził w kuchni ze zrobieniem pieczonego kalafiora, ale oczywiście pod spodem napiszę dokładnie co i jak!

Składniki:

  • pół sporego kalafiora
  • 1 duża cebula
  • pieprz
  • sól
  • papryka słodka mielona
  • oliwa z oliwek około 3-4 łyżek

Sposób przyrządzenia:

Kalafiora myjemy, suszymy, dzielimy na różyczki. Cebulę kroimy w niezbyt cienkie piórka. Oliwę z oliwek mieszamy z 1/4 łyżeczki soli, odrobiną pieprzu, 1/4 papryki. Mieszamy. Do naczynia do zapiekania wrzucamy pomieszaną cebulę z kalafiorem i zalewamy oliwą z oliwek z przyprawami. Pieczemy w 180-190 stopniach przez 25-30 minut opcja termoobieg.