Zupa Pho

Nie będę ukrywała, że odkryłam jej smak dopiero parę miesięcy temu. Zupa pho to moja miłość od pierwszego wejrzenia. Ba! Nie tylko moja, mój mąż, który nie jest tak skory do nowości był nią oszołomiony. Ja niesamowicie dziwiłam się, że smak zupy pho tak mi podszedł, bo wiedziałam, że jednym z jej składników jest anyż… nienawidzę go od zawsze(to chyba jedyna zjdliwa rzecz której nie toleruję) i jak tylko gdzieś czuje to jest koniec. Długo zbierałam się przez ten anyż do ugotowania własnej Pho. No ale zdecydowałam się! Ta zupa to prawdziwa uczta! I radzę ugotować wielki gar! Na drugi dzień jest jeszcze lepsza. Na samą myśl o niej (a jestem dopiero co po posiłku) cieknie mi ślinka.

Zupa pho – pochodzi z Wietnamu, wymowa „fo”, w zależności od użytych składników mamy: pho bo (gotowana na wołowinie i z jej dodatkiem), pho ga (na kurczaczku), pho tom (z krewetkami). Najważniejszą sprawą w naszej zupie jest wywar. Jeśli myślicie, że Zupa Pho będzie gotowa po 2 h to się grubo mylicie. Trzeba włożyć dużo miłości, troszkę cierpliwości i szczyptę odwagi przed nieznanym smakiem a nie zawiedziecie się.

Swoją zupę pho robiłam na ogonach wołowych, które uwielbiam (mięso warte grzechu) i szpondrze wołowym. Ogony kupicie w dobrym mięsnym, a także makro. Pho robię w 10 litrowym garnku.

Składniki:

Na wywar:

  • 0,5 kg szpondra wołowego
  • 1 kg  ogonów wołowych
  • 3-4 gwiazdki anyżu (nie bójcie się go)
  • 12 cm laski cynamonu
  • czarny kardamon (jedno ziarno)
  • 5cm kawałek imbiru
  • 3 średniej wielkości cebule
  • 8 łyżek sosu rybnego
  • 2 łyżeczki soli
  • łyżeczka cukru (najlepiej trzcinowy nierafinowany)

Do miseczki:

  • makaron pho, ewentualnie jak nie możecie znaleźć to udon
  • cebula dymka
  • papryczka czerwona chilli
  • kolendra, dużo kolendry
  • opcjonalnie : grzyby enoki

Sposób przyrządzenia:

Ogony wołowe kroimy na 10-15 cm kawałki. Najlepiej poproście o to w sklepie, bo bardzo ciężko się to robi. Ogony i szponder zalewamy zimną wodą i gotujemy aż do wrzenia i pojawienia się szumowin (10-15 min). Następnie zdejmujemy z ognia, płuczemy mięso, myjemy garnek. Znów zalewamy zimną wodą mięso i zaczynamy powolne gotowanie na małym ogniu. Regularnie zbieramy szumowiny.

Obieramy cebulę, jeśli macie kuchenkę gazową to ją opalamy, jeśli nie możecie ją podpiec w piekarniku, by wydzieliłam więcej aromatu i słodyczy. Imbiru nie musimy obierać, ale tak samo go opalamy nad gazem. Cebulę i imbir wkładamy do gazy, zawiązujemy i wkładamy do garnka. Tak gotujemy wywar 3-4 h. Po tym czasie zaczynamy przyprawianie. Na suchej patelni należy uprażyć cynamon, anyż i kardamon, tak by wyciągnąć ich aromat. Znów zawijamy przyprawy w gazę i wrzucamy do garnka. Przyprawy powinny być w zupie około 30-40 minut (by zupełnie nie zdominowały smaku zupy pho).

Dodajemy sól, sos rybny i cukier. Gotujemy jeszcze 2h (a przynajmniej 1 h). Cały czas gotujemy na bardzo słabym ogniu, tak by nie doprowadzać do wrzenia, a bąbelki mają być sporadyczne i pojedyncze.

Po tym czasie wyjmujemy mięso z wywaru, obieramy mięso z ogonów wołowych.

Gotujemy makaron w osolonej wodzie. W tym czasie kroimy cebulę dymkę w cienkie paseczki, to samo robimy z papryczką chilli. Urywamy listki kolendry. Do miseczek wkładamy makaron, mięso, cebulę dymkę, chilli, enoki, kolendrę (same listki, dajcie ich dużo). Nie mieszając zawartości garnka nalewamy delikatnie chochlą wywar do miseczki.

Spróbujcie Zupa Pho jest warta zachodu 🙂

W razie jakichkolwiek niejasności piszcie w komentarzach pod postem, pomogę!

zupa_pho_4

zupa_pho_3

zupa_pho

 

  • Mortycja

    muszę poszukać przepisy na zupę pho w 100% roślinnej wersji, ciekawa jestem jej smaku, a Tobie polecam zupę Tom Kha z przepisu Jadłonomii, pyszka! 🙂

  • Czarna Skrzynka

    Najlepsza zupa Pho jest w takiej małej budce na parkingu Macro w Warszawie! Nie ma nic lepszego na taką pogodę, jak teraz! 🙂