Szukaj
  • Brak produktów w koszyku

O Mamo ! Wywiad z Magdą Rączką

Moim gościem jest Magda Rączka. Fotografka. Dla mnie niesamowicie twórcza kobieta, niezwykle wrażliwa i szczera. Tak widzę Magdę. Pomysłodawczyni e-booka charytatywnego dla Fundacji Gajusz, w którym miałam mały udział. Magdę „poznałam” na instagramie w momencie kiedy mieszkała w Portugalii i chłonęłam z utęsknieniem każdy widok pokazywany na jej profilu. 

Witaj Madziu! Czy mogłabyś przybliżyć moim obserwatorkom swoją działalność? Ja osobiście odczuwam, że jesteś kobieta renesansu. E-book, fotografia, gotowanie, podróże, tworzenie teł.

Cześć! Jestem fotografką, przedsiębiorczynią, żoną i mamą 🙂 Dużo już za mną, pewnie jeszcze więcej przede mną, ale nie myślę o o sobie, jak o kobiecie renesansu 😀 Ja widzę to tak: jestem cały czas w drodze, na której podejmuję różne decyzje. Na każdym etapie zauważam, co w tym momencie jest dla mnie najlepsze. Przez prawie 7 lat blogowałam kulinarnie, czułam, że jednak chciałabym coś z siebie więcej wykrzesać, więc wydałam Bardzo Słodkiego ebooka. W planach były kolejne, ale po powrocie z Portugalii postawiłam wszystko na jedną kartę i wybrałam fotografię, bo to ona zawsze sprawiała mi najwięcej radości. Bałam się i byłam podekscytowana jednocześnie. Nie czekałam aż zlecenia same do mnie wpadną, zaczęłam robić własne projekty, umawiałam się na sesje, komunikowałam, że halo, uwaga – teraz jestem fotografem. I tak pojawiły się pierwsze zlecenia. Podczas takiej drogi rezygnuję z niektórych kierunków i obieram kolejne, które się nomen omen, klarują po drodze. Zaczynałam od sesji lifestyle’owych i rodzinnych, dziś wspieram twórcze biznesy przez sesje wizerunkowe i produktowe. Właśnie stworzyłam kolekcję artystycznych teł fotograficznych i czuję, że jestem w dobrym miejscu. Wiem, że nie ma sensu realizować wszystkich swoich pomysłów, tylko dlatego, że włożyliśmy w nie dużo czasu, zaangażowania czy pieniędzy. Jeśli stwierdzam, że coś mi nie służy albo przestaję to czuć, modyfikuję swoje plany i działam dalej 🙂 To bardzo uwalniające. 

Niebawem pojawią się w sprzedaży Twoje tła. Dla mnie pomysł teł bazujący na ścianach fotografowanych w podróży jest czymś absolutnie poruszającym i przyprawiającym o łzy wzruszenia. Kocham podróżować. Oprócz chodzenia po restauracjach to jest jedna z tych rzeczy, której w obecnych, pandemicznych czasach, najbardziej mi brakuje. Opowiedz proszę jak wpadłaś na ten genialny pomysł. 

Pomysł na tła fotograficzne wpadł mi do głowy podczas naszej październikowej podróży do Rzymu. To były ostatnie momenty bezproblemowych podróży za granicę. Ponieważ to była moja kolejna wizyta w Wiecznym Mieście, zabytki już mnie tak nie interesowały – cały nasz pobyt to było włóczenie się po mieście. I to bardzo dosłownie – z naszym dwulatkiem 2-kilometrowa trasa w jedną i drugą stronę, z przerwą na jedzenie, zajmowała nam pół dnia. Kiepsko wspominałabym nasz wypad, gdyby nie to, że bardzo dużo mojej uwagi poświęcałam zdjęciom ścian, tynków – fascynowały mnie pęknięcia, kolory, faktury. To naprawdę było zachwycające! Aż któregoś dnia, mówię nagle do mojego męża – nie będziemy więcej sprzedawać ebooka. Chcę wypuścić tła fotograficzne prosto z Rzymu – wydrukujemy zdjęcia, które robię. I tak zrodził się pomysł na tła! To nic, że miesiąc później leciałam po raz kolejny do Rzymu, żeby zrobić zdjęcia w lepszej jakości, ale uparłam się i wypuściłam pierwszą kolekcję. Nie zaczęliśmy od Romy, ale od wydruku zdjęć teł ręcznie malowanych przeze mnie – nie pytaj, to też był długi proces i wiele zmian kierunków przez ponad pół roku 😉 Roma pojawi się niedługo. 

Cofnijmy się w czasie.Poznałam Cię podróżującą z małym Kajem i mężem po Portugalii. Pokochałam Was i Wasze kadry od pierwszego wejrzenia. Nie tęsknisz za Portugalią? Swoją przyszłość wiążesz z Polską czy raczej bliżej Ci do mieszkania za granicą? 

Tęsknię bardzo, to wspaniały kraj i cudowni ludzie. Po tym kilkumiesięcznym pobycie w ogóle nie mogłam się odnaleźć w Krakowie. To był bardzo trudny powrót, bo tak naprawdę nie mieliśmy dokąd wracać – musieliśmy na szybko wynająć mieszkanie i znowu się zadomowić. Przez dłuższy czas mieliśmy w głowie tylko jedną myśl  – żeby jak najszybciej tam wrócić. Ale ja zaczęłam rozkręcać swoje życie zawodowe, a przy małym dziecku to wcale nie jest proste, więc ta decyzja zaczęła się oddalać. Nie zastanawiamy się teraz gdzie będziemy mieszkać, kochamy Kraków, który ma swoje plusy i minusy, jak każde miejsce do życia. Portugalia podobnie – dużo tam biurokracji, zimą w mieszkaniach chodzi się w kurtkach i  jeśli nie pracujesz zdalnie, pracy bez znajomości języka portugalskiego nie znajdziesz.  Wiem jednak, że takie doświadczenie warto przeżyć. My od początku mieliśmy takie myśli, żeby po ślubie zamieszkać za granicą.  Bardzo łatwo  jest się jednak zasiedzieć – robi się wygodnie, bezpiecznie, po co wywracać wszystko do góry nogami, zwłaszcza jak się ma dziecko. Za nas zadecydowało życie, ale to i tak było najlepsze, co nas mogło wtedy spotkać.

5. Czujesz się lub chciałabyś się czuć obywatelką świata? Masz w planach jakąś szczególną podróż, jakieś swoje podróżnicze marzenie?

Nie mam podróżniczych marzeń, może oprócz tego, żeby podróżniczo być bardziej odważną i zobaczyć Azję albo Amerykę Południową. 

Magda! Ważny temat. Jesteś osobą wysoko wrażliwą, która opowiada na swoim profilu także o przejściu przez psychoterapię. Czy dla Ciebie taki comming out jest ważną częścią całego procesu naprawczego czy bardziej zrobiłaś to dla innych dziewczyn by nie bały się korzystać z pomocy specjalistów?

To było dla mnie formą oswojenia się z tematem, formą autoterapii, żeby raz na zawsze pozbyć się poczucia wstydu, że korzystałam z pomocy psychoterapeuty. Bo przecież ze mną wszystko jest ok! 🙂 Wiedziałam też, że wiele dziewczyn nadal boi się iść, bo co ludzie powiedzą, bo chcą sobie poradzić same albo myślą, że wszystkie trudności same miną. Czasem same nie mijają i potrzebujemy kogoś, kto będzie nam towarzyszył w tych wszystkich przemianach i odkryciach. Ale najpierw myślę jednak o sobie i swoich potrzebach – to było dla mnie ważne, a jeśli ktoś dzięki temu się odważył, to tym bardziej się cieszę. 

Jesteś mamą uroczego Kaja. Chciałabym się spytać o początki macierzyństwa. Czy dla Ciebie to było zderzenie z rzeczywistością, na którą nie byłaś przygotowana czy raczej początki były okej? 

Pierwsze 3 miesiące były idealne. Połóg dobrze znosiłam, byłam w dobrej formie, Kajo był raczej spokojnym dzieckiem. Ale potem już było coraz trudniej i niestety, nikt mnie na to nie przygotował.  Przeżywałam kryzys z serii: to już koniec mojego życia, nie czułam, że potrafię zająć się swoim dzieckiem. Było we mnie dużo agresji. Dopiero niedawno do mnie dotarło, że prawdopodobnie miałam depresję poporodową. Tyle o niej wiedziałam, a sama u siebie ją przegapiłam. Macierzyństwem zaczęłam się cieszyć wcale nie tak dawno, choć tzw. „bunt dwulatka” również mocno nas przeczołgał. Wszyscy zawsze powtarzali: teraz to już będzie lepiej, więc tak powtarzam to sobie od prawie 3 lat 😀

8. Jaką metodą rozszerzałaś dietę? Gdybyś miała ponownie rozszerzać dietę dziecka zmieniłabyś coś? Kajo wydaje się być młodym człowiekiem, który nie jedną kuchnię świata kosztował 😉

Dietę od początku rozszerzaliśmy metodą BLW. Bałam się zakrztuszenia, jak pewnie większość mam, ale dowiedziałam się jak reagować w takiej sytuacji i od razu towarzyszył mi mniejszy stres. BLW jest bardzo wygodne dla rodzica i to był też duży argument za 🙂 Kajo lubił praktycznie wszystko, a że jedzenie jest bardzo ważnym elementem naszego życia, dawaliśmy Kajowi bardzo dużo rzeczy do spróbowania, łącznie z kalmarami czy krewetkami w późniejszych miesiącach – wszystkiego był zawsze ciekawy. Teraz już tak łatwo nie jest, ale tak, wybralibyśmy jeszcze raz BLW.

9. Kobiety które Cię inspirują? 

Inspirują mnie ludzie, którzy nie boją się żyć po swojemu. 

10. Dokończ zdanie. Macierzyństwo to dla mnie… 

Bycie w drodze, nieustanna przygoda i dokonywanie wyborów. Morze miłości, wdzięczności,  radości, trudu i bezsilności jednocześnie. Coś, co wywróciło moje życie do góry nogami, dodało mi odwagi i nauczyło, że nie można czekać na lepszy moment, bo on nigdy nie nadejdzie. Trzeba działać tu i teraz, z tym co się ma. Kocham i jednocześnie czasem nie znoszę bycia mamą, ale nie zamieniłabym tego na nic innego. 

Magda Rączka z rodziną.

Tła Magdy z kolekcji BASIC, koniecznie zobaczcie je na stronie https://mbackdrops.art/kolekcja/basic-colors/

Sesja wizerunkowa autorstwa Magdy Rączki



Jeśli podobał Ci się ten wpis, szukasz podobnych treści zapisz się do newslettera!
Otrzymasz dostęp do publikacji na temat żywienia dzieci, darmowych przepisów, wyzwań.

Zapisując się do newslettera wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z Polityka prywatności i informacje RODO

Proszę czekać, trwa zapisywanie....

Dziękuję za zapis!

Zostaw komentarz